Góra tło
Empik
Szukaj  

Kibicuję silnym kobietom


Fot. Benek Kwiaciarz

Z Natalią Fiedorczuk (Orchid, Nathalie and The Loners i Happy Pills)

rozmawia Benek Kwiaciarz


Za kilka dni startuje Rafineria Festival (22-24 maja). Jesteś mocno zaangażowana w przygotowania.
Byłam przy tym, gdy rodziła się idea przeniesienia Rafinerii do Poznania i zorganizowania jej na większą skalę. Robi to grupa młodych ludzi, którzy w Poznaniu zajmują się organizowaniem ogromnych ilości koncertów z naprawdę świetną muzyką. Muszę zaznaczyć, że za tą ideą nie stoją żadne wielkie pieniądze czy ogromne agencje koncertowe - to po prostu ludzie, którzy uwielbiają to, co się dzieje na naszej polskiej scenie. Organizatorom Rafinerii - czyli Against The Beat - pomagam na bieżąco jako grafik (jestem nim z zawodu), głównie przy robieniu promocji mniejszych, bieżących koncertów. To też moi świetni przyjaciele, z którymi uwielbiam spędzać czas. Against The Beat pomaga również w organizowaniu tras koncertowych i bookingu zespołu Orchid.
W ogóle Poznań jest bardzo godnym miastem. Zarówno muzycznie jak i towarzysko - jednak te dwie sfery mieszają się ze sobą. Scena „indie” ze sceną eksperymentalną i awangardową, czy nawet popową. Wszyscy się znamy i lubimy, chodzimy na te same imprezy, jaramy się podobnymi rzeczami. Jest miło.

Zobacz zdjęcia z koncertu Happy Pills

Z jakim projektem wystąpisz na Rafinerii?
22 maja zagram z Happy Pills, 23 z Orchid.

Jak to jest grać w dwóch dość odległych stylistycznie projektach?
Gram w trzech. Trzeci to Nathalie and The Loners - mój autorsko-solowy. Właśnie nagrałam płytę i czekam na miksy.

Przepraszam, jestem nieprzygotowany. Pała:)
Hihi. Nie martw się, ja czasem sama nie ogarniam, gdyby nie moja banda menadżerów z ATB, to bym oszalała zupełnie.

Jak ci się więc udaje pogodzić pracę w tych trzech projektach?
Czuję się świetnie, cierpię na nadprodukcję kompozytorsko-wykonawczą, takie ssanie na muzykę od dobrych kilku lat. Powiem ci, że w takiej sytuacji zupełnie mnie to nie wypala ani nie męczy. Zawsze mogę od czegoś odpocząć, skupiając się na kolejny moment na innym projekcie.
Co więcej, gdybym miała jeszcze godzinę ekstra każdej doby, pewnie założyłabym kolejny zespół, w zupełnie innej konfiguracji, gdzie na przykład nie śpiewałabym, tylko grała na jakimś ukochanym instrumencie typu bas albo gitara solowa. Zaczynałam od grania na basie siedem lat temu, dopiero później przyszło mi do głowy, że mogę śpiewać.

Jesteś mocno zapracowana. Czy taka ilość muzyki nie męczy?
Czasami męczy i są okresy, kiedy nie mogę nawet słuchać żadnych nowości, a nawet staroci. Tydzień trasy koncertowej można przypłacić naprawdę utratą zdrowia, jak ktoś się nie pilnuje. Wydaje mi się jednak, że są ludzie bardziej zapracowani ode mnie.

Jak łapiesz równowagę?
Sprzątam mieszkanie, gotuję, bawię się z kotem, spotykam się z moim chłopakiem, chyba jak każda dziewczyna. Ale nadchodzi moment, kiedy już mnie pili, kiedy już muszę do pianina, a ta gitara w kącie tak mnie kusi.


Ciąg dalszy


Natalia Fiedorczuk, wywiad






Noc Muzeów 2010 Sztuka 2010-05-15
Planet Doc Review Kino Warszawa 2010-04-20
OPT - zapisy na zajęcia Ośr. Postaw Twórczych 2010-02-09
Naborowska szuka pracy XXX 2010-01-18
Przemek Jurek laureatem Teatr 2010-01-06
12345678910...