Odcinek 34: Sen, #, 08 wrz.,
Telefon między trzecią a szóstą rano - najlepszy kumpel wraca z imprezy i nie ma się do kogo odezwać, taksówkarz okazał się typem na tyle małomównym, że wysokość opłaty za kurs oznajmia, wskazując palcem taksometr. To jeden z kilkudziesięciu powodów, dla których warto wyłączyć na noc telefon. Jeżeli już jednak nie wyłączyłeś, trzeba odebrać, bo dzwonek telefonu między trzecią a szóstą to śmierć. Bez ściemy. Autopsja. Matka. Umarła 16 listopada. Między trzecią a szóstą
Na wyświetlaczu miga Mass. Tak zapisałem go wiele miesięcy temu. Czyżby Marcin Maserak umarł? Możliwe, a dzwoni koroner, żeby sprzedać mi tego newsa. Ale dlaczego mnie? Czyżbym figurował na pierwszym miejscu w książce? Jakieś wyróżnienie? Gwiazdka przy nazwisku? Serduszko? A może ma mnie wpisanego jako ICE. Ice, ice baby… Nie, nie, żadne lody, baby, człowieku man, in case of emergency zwykłe po prostu, międzynarodowy kod, którego w telefonie ofiary szuka każdy lepiej rozgarnięty gliniarz albo lekarz. Jeśli ten idiota wpisał mnie jako ICE i jeszcze nie daj boże się przekręcił, mam przechlapane. Zeznania, pytania, odpowiedzi, domysły. Czy żyli panowie z związku gejowskim? Homoseksualnym? Pedalskim? Jak duże znaczenie miał dla ostatnich recenzji Marcina Maseraka profil prowadzonego przez pana lokalu? Czy to dlatego denat zajął się ostatnio rzeczami trudnymi, niezwykle niszowymi? Nową falą? Off festiwalem?
Odebrać albo przeczekać, aż przestanie dzwonić, potem szybko wyłączyć dzwonek i położyć się spać. Zasnąć w cieple. Nie myśleć.
- Cześć Zenek, przepraszam za porę, ale właśnie obudziłem się zlany maksymalnie zimnym potem, i nie był to chłód heńka na Babich Dołach. To chłód kostnicy.
- Ktoś umarł?
- Nie, to takie porównanie… żeby było obrazowo. Musiałem do kogoś zadzwonić, a że mam nowy telefon i zero numerów oprócz twojego w głowie, jakoś zapamiętałem, bo łatwy, to dzwonię do ciebie… miło, że podniosłeś słuchawkę, wiesz, to super, bo miałem właśnie sen, wiesz, jestem zdruzgotany, ale proszę nie odkładaj telefonu, nie to, że zrobię sobie jakąś krzywdę, żadnych krzywd, po prostu chciałbym pogadać.
- Zdruzgotany?
- Wszystko po tym koncercie U2!
- Byłeś na U2?! Grali coś z nowej płyty?
- Wszystko grali, czego tylko dusza prawdziwego fana zapragnie, ale wolałbym już nie być na tym koncercie, wolałbym pojechać na pierwszy dzień offu, lightowo wypić sobie bronksa przed małą sceną, położyć się spokojnie spać z jakimś brudnym mysłowickim najlepiej kociakiem i mieć wszystko w dupie. Ale nie! Nie, mi się kurwa zachciało na U2 jechać!
- To nie cieszysz się?
- Cieszę się, stary, cieszę! Koncert życia! Tego, przyszłego oraz przeszłego, koncert moich wszystkich wcieleń… Wiesz w ogóle, że w poprzednim wcieleniu byłem redaktorem naczelnym Tesco o profilu RTV?
- Co?
- No RTV kurwa! Stary, plazmy, srazmy, lcd, kina domowe, miksery, lodówki, gówno, które dostajesz codziennie do skrzynki na listy albo wyciągasz tonami z „Wyborczej”. Nie męczyłem się długo - wylali mnie po miesiącu, bo spieprzyłem w przedświątecznym nakładzie, ponad milion egzemplarzy człowieku man, wszystkie ceny – zamiast minus 22 procent vatu poszło z vatem na plus.
- Ale dałeś dupy! Przepraszam…
Ciąg dalszy odcinka 34.
#