Tipek Sripek Radio Sitka: Walczących przybywa!
Z Tipkiem, założycielem radia*sitka o tym, co jest, a co nie jest radiem, rozmawia Benek Kwiaciarz
Jakiego radia słuchasz na co dzień?
Na co dzień to różnie bywa, z takich ogólnych np. do śniadania, to PR3, w samochodzie podobnie, plus czasem PR1 i PR2 … albo czeskie radia. A tak w ogóle to podsłuchuję, jak starczy chwili, internetowe radia, np. Resonance FM, a kiedyś bardzo lubiłem Radio Copernikus.
Idealne radio?
Oj, to już zależy od konkretnego słuchacza, nie ma idealnej odpowiedzi jak i idealnej stacji, chyba że własna. Osobiście powinno bawić, dostarczać aktualnych informacji lub muzyki, a do tego rozwijać program (z tym rozwojem to różnie bywa, może to sprawić, że zmiany cię odepchną). Często nawet zauważam, że oficjalne stacje grają muzykę kapel, które jakoś już przetrą szlak (szczególnie w Polsce), a odkrycia muzyczne czekają na tzw. akceptację, być może przez dyrektorów muzycznych itd. Często u nas słyszysz kapele od np. drugiej albo trzeciej płyty, gdzie za granicą albo w necie wszyscy są po kilku orgazmach. Ale to powoli się chyba zmienia. Ja słucham oficjalnego radia bardziej dla wiadomości itd., bo TV nie mam.
Czy radio*sitka ma być formą „idealnego radia” w wersji internetowej czy po prostu kanałem do dystrybucji muzyki?
To zależy od słuchacza. Idealne radio u nas zależy od dobrej audycji, ale wszystko zależy od tego, czego oczekujesz i co od nas wyciągniesz. Czy znasz się na żartach, czy zniesiesz to, czym czasem się jaramy na antenie - to jest jeden wielki eksperyment! To pytanie musiałbyś zadać każdej osobie, która prowadzi autorski program! Ja mogę odpowiedzieć za siebie. Dla mnie to zabawa - obcowanie ze wszystkim, co dla mnie w muzyce na bieżąco ciekawe, a do tego z dodatkiem wszystkiego, co mnie ukształtowało jako odbiorcę muzyki w ogóle. (np. Szy Szy to żart-audycja, ale czasami całkiem na serio). A tak poważnie to jestem pewien, że wielu ludzi spokojnie może powiedzieć, że to bardzo „złe” radio. To bardzo subiektywny projekt maniaków-fascynatów.
Ja na przykład słucham radia dwutorowo - jak tło tego, co leci gdzieś tam poza mną, traktuję to jako swego rodzaju muzak, wybiórczo zaś konkretnych audycji, na które czekam cały tydzień. Dla mnie Sitka jest tym drugim torem, na który czeka się cały tydzień.
Myślisz, że fakt, iż statystycznie rzadziej słuchamy całych albumów, a skupiamy się na pojedynczych piosenkach, ma jakieś przełożenie na odbiór radiostacji? Czy słuchacz epoki internetu stał się bardziej wybredny?
Co do kilku torów, to nasze życie w ogóle jest obecnie wielotorowe. Jeśli chodzi o mnie, uwielbiam słuchać całych albumów. Ale dla słuchających wybiórczo nadeszły lepsze czasy, bo nie trzeba kupować całego LP czy CD, a wystarczy jedną empetrójkę. Ja w audycji także wolę grać z płyt albo nawet winyli. Na odbiór stacji pewnie też ma to wpływ, tym bardziej, że w komercyjnym radiu podstawą są hity. A z hitami się nie dyskutuje. Po prostu są!
Epoka internetu dla jednych nie zmieniła nic poza nośnikiem (dalej słuchają kiepskiej muzyki, ściągając ją z sieci), a dla innych otwarły się wrota nieograniczonej informacji. Płyty można zamawiać z całego świata. Do tego nie musimy już bazować na kilku tytułach prasy i kilku kultowych autorach, którzy napiszą o dobrej muzyce, bo sami możemy do niej dotrzeć i o niej napisać. Wcześniej!
Ciąg dalszy